Japońskie frontyspisy kuchi-e / 日本の口絵
Frontyspis to termin znany w europejskiej sztuce wydawniczej od kilku stuleci. Strona poprzedzającą stronę tytułową,, bo o niej mowa, najczęściej zawierała ilustrację. Ale nie tylko - mógł się na niej znaleźć portret autora, tytuł dzieła lub spis jego zawartości. Rozwój europejskiego frontyspisu przypada na wieki XVII i XVIII. Jego atrakcyjność wizualna miała wzbudzać zainteresowanie odbiorcy, a także wprowadzić w tematykę dzieła. Miedziorytnicze frontyspisy w starych drukach zachwycają do dziś i same w sobie stanowią małe dzieła dawnej typografii.
Jednak nie o europejskich frontyspisach chciałabym dziś opowiedzieć, a o japońskich... Kuchi-e, bo o nich mowa, to frontyspisy szczególne - składane na 2 lub 3 drzeworyty towarzyszące powieściom romantycznym lub magazynom wydawanym w okresie Meiji oraz Taisho.Wykonywane w technice drzeworytu (wielobarwnego nishiki-e lub litografii), po raz pierwszy pojawiły się jako wkładki w czasopiśmie "Bungei Kurabu", gdzie - ze względu na swoje rozmiary - były właśnie składane. Są uznawane za druki o wysokim standardzie (do tego stopnia, że podnosiły koszt produkcji książki o połowę, choć zdarzało się, że terminy i duży nakład wpływały na jakość druku).
Ikeda Tarukata, Kiyokata Kaburagi, Keischu Takeuchi, Shoso Mishima, Toshikata Mizumo, Kōgyō Terasaki, Takehisa Yumeji to tylko niektóre nazwiska artystów zajmujących się kuchi-e. Wśród artystów zajmujących się kuchi-e były również kobiety, jak np. Chigusa Kitani (studiowała w Kioto i w Stanach Zjednoczonych, w 1920 r. założyła szkołę artystyczną w Osace).
Z kuchi-e wiąże się jeszcze jeden termin, który należy w tym kontejście przypomnieć. To "bijin" - "piękna kobieta". Jej przedstawienia w sztuce ukiyo-e przełomu wieków określano mianem "bijin-ga" (znane w Japonii od XVII wieku). Okres 1914-1921 uznawany jest za złotą erę bijin kuchi-e.
Japońskie kuchi-e posługiwały się 'kostiumem' zachodnim - elementem obcym, który był w tym przypadku symbolem zła i nieuczciwości. W Polsce fascynacja Japonią znajdowała wyraz nie tylko w literaturze (por. K. Deja, Polski japonizm literacki), lecz także w sztukach plastycznych. Szczególnie polecam interesującą publikację Martwa natura z japońską laleczką (red. Anna Król), poświęconą obecności japońskich rekwizytów w malarstwie polskim. Nie natrafiłam w niej jednak na obraz, którego reprodukcję w postaci karty pocztowej mam w swojej niedużej kolekcji japoników (poniżej). Być może jest to więc punkt wyjścia do kolejnych poszukiwań i odkryć związanych z historią wzajemnych fascynacji kultur polskiej i japońskiej.
2. Kuchi-e




.jpg)

Komentarze
Prześlij komentarz